Pozytywnie zaangażowany blog Kamili i Damiana Haftkiewiczów
Eko Jajka

Ale jaja! Skandal! W Biedronce nie sprzedają śmietany!

04.11.2013
1063111 komentarzy

Jako mieszczuch z urodzenia, bardzo długo żyłam w przekonaniu, że to co wiejskie jest zdrowe, i że prowincjonalne ryneczki obfitują we wszystko co świeże, niepryskane i naturalne. Jakże się myliłam!

04.11.2013 KamilaSENSACJE ŻOŁĄDKOWE 1063111

Wracamy właśnie z długiego weekendu w Chojnie, niewielkiej miejscowości w województwie zachodniopomorskim, z której pochodzi Damian. Okolice Chojny to piękne lasy, czyste jeziora i świeże powietrze. Marzenie. Mogłoby się wydawać, że „w tak pięknych okolicznościach przyrody (…) i niepowtarzalnej”, nie będzie problemu z nabyciem produktów spożywczych od lokalnych producentów i rolników. Może nawet eko.

Niestety, kolejne już nieudane zakupy spożywcze pokazały nam, jak bardzo jest to nierealne. Pamiętacie, jak w chojeńskich sklepach bezskutecznie szukałam dla Ali zwykłego kleiku ryżowego bez dodatku cukru i syntetycznych owoców? Pisałam o tym TUTAJ. Niestety, jedzenie dla dzieci, to tylko część problemu. Z tym dla dorosłych jest tak samo źle, a może nawet gorzej.

Czy zdajecie sobie sprawę, że w Biedronce nie można kupić śmietany? Czytam skład ich marki własnej, a tam cuda na kiju. Skrobia modyfikowana kukurydziana, mączka chleba świętojańskiego, pektyny, guma guar?

Kto lubi „wiejskie jajka”? Takie wielkie, z dwoma żółtkami w środku, od szczęśliwej kurki – jak na powyższym zdjęciu? Wszyscy? No właśnie, my też. Szukamy takich na chojeńskim ryneczku. Bezskutecznie. Damiana mama załatwia jakieś od znajomej znajomej, co to jako jedna z nielicznych w Chojnie posiada jeszcze kury. We Wrocławiu kupujemy je bez większych problemów, w Tęczy na przykład.

A mleko „prosto od krowy”, lubicie? No pewnie! Niestety, w Chojnie krowy nie uświadczysz. Na szczęście mieszkamy we Wrocławiu i wiemy, gdzie co drugi dzień stoi pan z mlekiem w wielkich bańkach i sprzedaje je po 2,5 zł za litr. Raz na tydzień ma też sery i masło. Wszystko świeże i pachnące. W Chojnie można kupić seropodobny twór w paczce, na dodatek kosztujący tyle, ile w dużych miastach kosztuje ser prawdziwy.

O kozim mleku, czy serach, już w ogóle można zapomnieć. Za to we Wrocławiu znamy 2 miejsca, gdzie hodują naturalnie karmione kozy i gdzie cały rok można kupić różne rodzaje serów, i mleko oczywiście.

Warzywa i owoce? Tu jest ciut lepiej. Ale tylko dla wtajemniczonych. Sąsiedzi hodują coś niecoś w swoich ogródkach i wymieniają się tym później. Ten ma jabłka, tamten brzoskwinie, inny ziemniaki czy ogórki. Jakoś się udaje barterem wszystko co potrzebne zdobyć. No chyba, że jesteś nie stąd, przejazdem. Wtedy naiwnie wpadasz na ryneczek i kupujesz to, co akurat mieli w promocji w szczecińskim Makro. Oczywiście odpowiednio drożej, bo przecież „wiejskie” i „prosto od rolnika”.

Jeszcze jakiś czas temu, mama Damiana dziwiła się, że przyjeżdżając z Wrocławia do Chojny, przywozimy zakupy: chleb, mięso, wędliny, sery. Na zapas. Po jakimś czasie przestała się dziwić, a zaczęła wręcz składać zamówienia. Tak samo jest, kiedy siostra Damiana przyjeżdża ze Szczecina.  W Chojnie nie ma szans na kupienie czegoś świeżego, zdrowego, dobrej jakości. Lokalny handel prawie nie istnieje. Zostaje nam Biedronka, Intermarche i Netto. A tam na półkach dominuje tanie byle co.

Da przykładu. Próbowaliśmy w sobotę kupić zwykłą śmietanę. Podejście pierwsze – Biedronka. Czy zdajecie sobie sprawę, że w Biedronce nie można kupić śmietany? Czytam skład ich marki własnej, a tam cuda na kiju. Skrobia modyfikowana kukurydziana, mączka chleba świętojańskiego, pektyny, guma guar? A śmietana nie powinna się składać wyłącznie z pasteryzowanej śmietanki ukwaszonej kulturami bakterii mleczarskich? Obok stoi śmietana marki Piątnica – podobnie. Szukamy dalej.

Śmietana z Biedronki (2)

Śmietany z Intermarche (2)

Na półce w Intermarche popularna śmietana Dr Oetker – taki sam skład jak w Biedronce. Dalej mamy Kesem – tu dodali jeszcze żelatyny wieprzowej. Czy to jeszcze jest śmietana? Chyba już nie. Inna wiodąca marka – Zott, poszła jeszcze dalej – w ogóle składu nie podaje. Nie ma takiego obowiązku, owszem. Ale co to oznacza? Lepiej nie wiedzieć? Za to wiemy jak nazywa się prezes Zotta, pan Roman Kaszczuk, który osobiście gwarantuje jakość. Serdecznie go pozdrawiamy!

Śmietany z Intermarche (6)

Śmietany z Intermarche (3)

Śmietany z Intermarche (4)

Postanowiliśmy spróbować jeszcze w Netto. I tu zaskoczenie – udało się, chociaż jak widzicie dopiero za trzecim razem. Znaleźliśmy śmietanę Miletto, ze spółdzielni mleczarskiej w Czarnkowie, która ma odpowiedni skład. Uff… Faktem jest jednak, że jak zacznie się czytać etykiety, to czasem trzeba się nieźle nachodzić po mieście, żeby kupić coś sensownego.

Śmietany z Netto (2)

Ciekawostka! Szukając śmietany trafiliśmy na kilka wynalazków, na które lepiej uważać. To różnego rodzaju „mixy” i „emulsje”, zapakowane niemalże identycznie jak śmietany. Na szczęście,  na opakowaniach nie widnieje słowo „śmietana”, bo to już by była bezczelność! Ale przyznajcie się, kto tak naprawdę czyta etykiety? Stoi obok śmietany i wygląda jak śmietana, więc pewnie jest to śmietana. Przy szybkich zakupach nietrudno się pomylić. A skład przerażający.

Najbardziej pojechała firma Danone. Masakra!

Sami zobaczcie.

Śmietany z Netto (4)

Śmietany z Netto (1)

Śmietany z Intermarche (5)

Śmietany z Intermarche (1)

MOŻE CIĘ TO TEŻ ZAINTERESUJE

maj podsumowanie

W maju było poważnie, a najchętniej czytaliście o…

Zabawa w chowanego z dwulatkiem

Zabawa w chowanego, czyli nowe umiejętności Ali

DSC_0100

Wstrętna, zatłoczona, brudna i piękna Florencja

Maniów Mietków Plaża na cyplu (5)

Upały w mieście. Jak Kasia uratowała przed śmiercią psa

dyskusja

  • szynszyla

    Nieźle że w „śmietanie” jest barwnik…przerażające to jest a wydaje mi się że będzie (niestety) tylko gorzej. Więc im nas więcej (osób które czytają etykiety i kupują świadomie) tym lepiej, może to coś da. Może nic nie da ale warto próbować! smacznego :)

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Trzeba próbować i da! Edukować, edukować, edukować! Od małego!

  • Mariola

    Brakuje mi słów aby to komentować,to,że świadomie nas wykańczają. Dawno marzyłam o świeżych jajkach,obecnie mieszkam w małej miejscowości i hoduję kilka kurek,więc są wreszcie piękne jajeczka prosto z kurnika.Mam ogródek,więc zdecydowałam się na dobre warzywka i owoce (bez chemii) działka jest nieduża,więc możliwości skromne,ale ile z tego radości i smakołyków. Wśród znajomych słyszę często opinie….,tobie to fajnie,lecz mnie się nie chce,wolę tylko nasadzić iglaki bo za dużo pracy w ogródku warzywnym…. . Mnie się chce. Pozdrawiam

    • Kamila

      True. Niestety. Z jednej strony medycyna się rozwija, bo przecież to doskonały biznes. Z drugiej strony jemy tak źle, jak nigdy wcześniej.

  • Stasiu

    Na artykuł natrafiłem przypadkiem, ale jako że jestem nowy we Wrocławiu, najbardziej zaciekawiło gdzie można tutaj dostać naturalne produkty – jak świeże mleko czy sery. Mogłaby Pani zrobić o tym kiedyś wpis na Bloga ?

    • Kamila

      Jeszcze w tym tygodniu w ramach „Wywiadu Tygodnia” reportaż z prawdziwego eko-gospodarstwa. Polecam też archiwalne wpisy. Jest coś takiego we Wrocławiu jak Bazar Smakosza – pisaliśmy o tym tutaj: http://www.slowdaylong.pl/czy-byliscie-juz-na-bazarze-smakoszy/ oraz http://www.slowdaylong.pl/na-ekojarmarku-wroclaw-na-zdrowie/ – ekojarmark „Wrocław na zdrowie”. Mam jednak wątpliwości, czy aby wszystkie sprzedawane tam produkty były EKO. Chyba raczej nie, aczkolwiek warto się tam wybrać. My tam jednak nie chodzimy.

      • Małgosia

        Witaj Kamilo,
        A ten Pan z mlekiem i serami oraz kozie przetwory gdzie we Wrocławiu można znaleźć?

  • Anna

    Jaki Klient – taka podaż. Nie jesteśmy wymagający i dajemy się robić w bambuko. Znam to dokładnie z podrzeszowskeij wsi, gdzie mamy działkę. Tam można umrzeć z głodu: tylko mięcho (jestesmy wegetarianami), słodycze, alkohol, kolorowe słodkie napoje i puszki. TRAGEDIA! Ale wiocha to łyka. Żal…

  • Monika

    Prawda jest taka, że czy nam się to podoba czy nie społeczeństwo ubożeje. Kupią wędlinę naładowaną jakimś łojem i chemią, kupią dżem, w którym nie ma owoców tylko trochę soku i zagęstników, ser, który serem nie jest i będzie OK, bo dzieciaki mają co jeść. Na etykiety nie patrzą -ważne, że tanie.
    Choć sama przyznam, że nie zawsze czytam etykiety i skład śmietany z Piątnicy mnie zszokował.
    Jednak dobrze, że mam dostęp do świeżych produktów ze średzkiej Jany im chyba najbardziej ufam!
    I tak na marginesie świeżego mleka – na Twoim miejscu sprawdziłabym czy mleko, które pan sprzedaje ma wszelkie potrzebne badania, bo z doświadczenia wiem, ze zazwyczaj sprzedają mleko, którego mleczarnie nie chcą przyjmować choćby ze względu na zbyt dużą ilość bakterii (tych których w mleku być nie powinno) lub inne zakażenia. Zawsze możesz dać sama próbkę do zbadania żeby być pewną – tym bardziej, że z tego co zrozumiałam to mleko to spożywa również Wasza córka.
    Ogólnie jednak radzę nie przesadzać z tym optymizmem dotyczącym mleka i produktów mlecznych ze wsi…

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Cześć. Monika, co do tego mleka to możesz mieć i rację. Ale z tego co wiem, to pan po prostu jest małym lokalnym rolnikiem i sprzedaje to mleko od wielu wielu lat tym samym osobom. My naszej Ali jeszcze mleka od krowy nie dajemy. A tak na marginesie, to jakimś tam złotym środkiem są „mlekomaty”. Lepsze mleko niż w kartonie, no ale wiadomo, że nie jest to mleko prosto od krówki. Ale zawsze to coś!

      • http://moniczyta.blogspot.com/ Monika

        Zgadzam się, ze mlekomaty są rozwiązaniem tym bardziej, że mleko tam dostarczane musi przechodzić badania bakteriologiczne. Co do świeżego mleka to rozumiem, co Was w nim urzeka, bo sama wychowałam się na mleku świeżym, dobrym, prosto z kanki.
        Jeśli znacie „źródło” to problemu nie widzę :)
        Co do mleka w kartonie to chyba największe zło jakie wprowadzono – całkowicie wyjałowione i sztucznie witaminizowane . Blee. Kompletne nieporozumienie, które z mlekiem ma wspólną tylko barwę i stan skupienia..

        • http://www.slowdaylong.pl Damian

          A z butelki?

          • http://zagraj-w-zielone.blogspot.com marta

            Kiedyś myślałam, że wszystkie mleka w butelkach są podobne i bliskie temu z mlekomatu. Do czasu, aż zaczęłam te mleka wąchać. Okazało się, że mleka butelkowe z niektórych firm nie mają żadnego zapachu. Chemikiem nie jestem, ale wiem, że to zły znak.

          • http://www.slowdaylong.pl Damian

            No w mleku z kartonu to mleka jest niewiele. Prawda. Jest białe, to wszystko.

    • Alicja

      Nie zgodzę się z tym, że rolnik stojący na rynku może mieć „lewe” mleko, które mu mleczarnia nie przyjęła. Jeśli mleczarnia daje mu 1,20 zł za litr, a na rynku dadzą 2,50zł za litr to gdzie sprzeda?

      • Barbara

        No jakoś nie chce mi się wierzyć że w mleczarni tak dobrze płaca za litr mleka, to musiały by krowy dawać tłuste mleko.Mieszkam na wsi i kupuję mleko od rolnika z innej wsi po 2zł./ litr.A jemu w skupie płacą 60-80gr./litr.Bardziej opłaci mu się mnie sprzedać bo ma 3,5 krotne przebicie. Z mleka robię twaróg i mam śmietanę-prawdziwą :) Mleko zjada mój mąż, bo lubi a czy trawi czy nie, nie wiem ale na pewno mu nie szkodzi bo to najprawdziwsze mleko, ja tylko czasem wypijam szklankę świeżego.Mam też zsiadłe mleko z którym zjadam codziennie łyżkę świeżo zmielonego lnu.
        Na mojej wsi została tylko JEDNA krowa, a jeszcze kilka lat wstecz było ich ok.30…..wieś się zestarzała a młodzi w Anglii lub….
        Pozdrawiam

        • http://www.slowdaylong.pl Damian

          Dorota Zawadzka podczas udzielanego nam wywiadu (czytaj tutaj: http://www.slowdaylong.pl/wywiad-tygodnia-super-niania-dorota-zawadzka-czesc-2/) opowiedziała fajny dowcip (prawdziwy, niestety):

          Cytat:
          Przyjeżdża Amerykanka polskiego pochodzenia do Katowic. Odbiera ją rodzina, jadą samochodem gdzieś tam z Pyrzowic do miasta, nagle ona krzyczy. Krowa, krowa, zobaczcie krowa! Ciociu, mieszkasz w Teksasie, to co, krowy nie widziałaś? No widziałam, ale stado. A ta jedna to się zgubiła chyba?

          :)

    • http://maleclukasz.pl Malec Łukasz

      A ta śmietana która jest tylko bombą chemiczna jest lepsza odmleka prosto od rolnika. Staramy się żyć w byt sterylnym świecie żywiąc się chemia zapominając że równowaga bakteryjna zapewnia nam zdrowie.

  • http://pomyslowepieczenie.blogspot.com/ olimpia34

    O jakze prawdziwe jest to co napisaliscie, prawdziwe ale smutne! W tym roku spedzilam w Polse 5 miesiecy z czego cale wakacje. Z doswiadczenia wiem, ze podczas sezonu wakacyjnego w mojej malej rodzinnej miejscowosci Bogatyni nie ma szans na sezonowe warzywa, owoce czy ziola. Dlatego moja mama zawsze odpowiednio wczesnie przed moim przyjazdem sadzi dla mnie ziola:-). Jestem o tyle szczesciara, ze rodzice posiadaja dzialke wiec z owocami i warzywami nie ma problemu. Chleb tez pieke wlasny bo zawsze zabieram ze soba zakwas( jak wlasne dziecko). Ale na ten czas najklepiej zostac wegetarianinem bo to co oferuja miesne sklepy to jakis zart. O swiezej rybie nie wspomne. Raz na 2 tyg przyjezdzal pan z nad morza ze swiezymi rybami wiec wtedy robilam zapas i mrozilam. Za to moja miejscowosc moze sie pochwalic posiadaniem 4 sklepow Biedronka bo na 20tys miasto to nielada zaleta, prawda! Najgorsze jest to, ze ludzie zyja i nie maja pojecia, ze to co jedza to istna, czysta chemia. Z zawodu jestem chemikiem i gdy czytam sklady na opakowaniach to przechodza mnie takie ciary, bo jak pomysle, ze dzieci z takich miejscowosci juz od najmlodszych lad sa pasione takim pozywieniem to co bedzie za kilka lat? Mysle, ze powinno sie o tym mowic, pisac i uswiadamiac, bo czasami rodzic nawet nie ma pojecia albo nie chce wiedziec dla swietego spokoju swojego sumienia. Pozdrawiam

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Cześć. Fajny komentarz. Dzięki. No niestety sytuacja jest jaka jest. Jesteśmy najszybciej tyjącym narodem na świecie. Myślę, że Biedronka przyłożyła do tego swoje ‚skrzydełka i łapki’. Myślę, że w pewnej chwili nastąpi przebudzenie, ale… Najgorsze jest to, że niektórzy ludzie są ‚ciemni’ z wyboru. Bo dajmy na to ta dobra śmietana od tej z ‚extra dodatkami’ nawet nie specjalnie różni się ceną.
      Dziwimy się, że w Polsce mieliśmy aferę Amber Gold, kiedy ludzie powierzali jakiemuś ciemnemu typowi swoje oszczędności i nie czytali umów. To co mamy się dziwić, że jedzą byle co, bo wierzą reklamie w telewizji, idą do sklepu, nie patrzą co kupują, a potem to jedzą i…

      Tyją, tyją, tyją… Potem wydają kasę na leki, lekarza, odchudzanie.

      I interes się kręci :)

      D

      • http://kubekzherbata.blogspot.com/ Gosia

        Warto jednak zauważyć jeden jeszcze problem – jesteśmy sami z mężem, ja pracuję za 1200 złotych, on za niewiele więcej. Żadne z nas nie ma umowy o pracę, mimo iż jesteśmy wykształconymi ludźmi i pracujemy najlepiej, jak potrafimy. A jednak jedzenie opatrzone przymiotnikiem „ekologiczne” jest znacznie droższe od tego niższej jakości. A jeść coś przecież trzeba. Chleb piekę w domu, podobnie postępuję z wędlinami a kanapki. Ale zwyczajnie nie stać nas na to, żeby na co dzień w Warszawie żywić się ekologicznym jedzeniem, mimo najszczerszych chęci.

        • Kamila

          Nikt nie mówi, żeby wszystko kupować na stoiskach z naklejką eko. Wymaga to trochę czasu i wysiłku, ale są inne sposoby na to, żeby jeść zdrowo i nie wydać majątku. Po pierwsze, można poszukać pod miastem rolnika, który ma naturalne uprawy i chętnie część z nich odsprzeda, za zupełnie przyzwoite pieniądze. Po drugie, w każdym zwyczajnym sklepie trzeba po prostu czytać etykiety. Śmietana z prawidłowym składem wcale nie kosztuje więcej, niż ta z niepotrzebnymi dodatkami. Tyczy się to większości produktów. Zauważ, że w naszych chojeńskich zakupach wygrała śmietana z Netto, to nie jest drogi sklep. Po trzecie, unikając chemii i konserwantów, polepszaczy smaku, barwników itp. dodatków w jedzeniu jesz mniej, bo nic nie stymuluje Twojego łaknienia. Mniej jesz = mniej wydajesz. dobre jedzenie nie wymaga większych funduszy, tylko większego wysiłku. Uwierz mi, my nie wydajemy wiele na jedzenie. Spokojnie się mieścimy w budżecie, o którym mówisz (biorąc pod uwagę, że jeszcze trzeba zapłacić rachunki itp.

  • Karola

    Moja mama ostatnio chciała dać mojemu synkowi chrupki jakieś tam Flipsy truskawkowe bo widzi że my dajemy kukurydziane (btw bez soli). No to ja biorę i czytam skład a tam jakieś chemiczne g…na i mówię do niej „mamo co to jest w ogóle? nie dawaj mu tego, jakieś konserwanty, zagęstniki a w chrupkach kukurydzianych powinien być tylko grys kukurydziany ” a mama na to: „No ale jak to? Przecież stało na półce z jedzeniem dla dzieci” :| Nie czytała etykiety bo skoro stoi na półce dla dzieci to MUSI być przecież zdrowe:P Tak jak te wszystkie słodzone bobovity i słoiczki. Zresztą co Wam będe pisała ;)

    • Kamila

      No właśnie, znamy to ;/

    • Ola

      Najlepsze jest jednak co innego – pastylki do ssania na gardełko dla dzieci albo syropiki. Nie mają cukru a aspartam, acesulfam-K… o.O To jest przerażające.

  • Gocha

    A gdzie ten pan z banką?? napiszcie proszę. Bardziej wierze drobnemu rolnikowi z bańką niż mlekomatowi ktorego i tak nie ma w okolicy, a mąż gruzin ma wymagania twarogowo maślane., a ja też nie pogardze. Wędliny przysyłają mi mazur z fajnego eko gospodarstwa z mazyr. moze mleko przynajmniej bliżej

  • Agata

    Ja tez proszę namiar na pana z bańką.

  • edycia85

    oby więcej takich artykułów. A produkty tragedia aż mam ochotę czasami chodzić po prostu głodna chyba będzie zdrowiej…

    • Kamila

      Tak, to prawda, czasem lepiej nic nie zjeść. Ale w Biedronce nie wszystko jest złe. Wybór win na przykład ostatnio mają nie najgorszy, a czasem zdarzają się naprawdę dobre. Ciasto francuskie tam czasami kupujemy, chociaż to z Lidla ma lepszy skład.

  • http://takietampichcenie.blogspot.com/ Magda

    Muszę brać okulary do sklepu, masakra jakas;/

  • http://ONET ana
  • http://syn-alek.blogspot.com Aga

    Szok!
    Nigdy nie czytałam etykiet śmietany, bo nie przypuszczałam, że zwykła śmietana może być chemicznym śmietnikiem!
    Dzięki za tego posta! :)
    Pozdrawiam

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      To nie jest zwykła śmietana. Zwykła śmietana nie ma nic oprócz śmietanki i kultury bakterii. Jest więc kulturalna, a nie wspomagana!

  • Karolina

    U mnie na szczęście śmietana 18% bez dodatków z miejscowej mleczarni jest! Ale niestety nie uświadczy już śmietanki (30%), bez dodatków. Do niedawna była ze wspomnianej mleczarni jedynie pasteryzowana (nawet nie homogenizowana – więc tym lepiej), z datą na kilka dni. Ostatnio jednak wzbogaciła się o karagen. Dzwoniłam i kierownik produkcji powiedział, że mieli wiele zastrzeżeń od klientów, że śmietanka się rozwarstwia i teraz jest ten dodatek, ale zapewnia mnie, że jest naturalny i nieszkodliwy…. i żeby poszukać w internecie, na co ja odparłam, że właśnie stamtąd posiadam wprost przeciwne informacje ;P
    Co do 18% to mówię ludziom – ta jest nasza, z naszego regionu, najbardziej naturalna, wspierajmy region, dbajmy o zdrowie, ale w odpowiedzi słyszę, że np. ta biedronkowa dodana do zupy się nie ścina. No tak, jak takie nafaszerowane skrobiami, gumami i żelatynką to ciężko, żeby się ścięła. Nasz klient – nasz pan, jak podkolorujesz wciśniesz mu każdy chłam. Pozdrawiam

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Taka sama historia jest np. z bananami. Ludzie wolą kupować te zielone, twarde i niedojrzałe. A te najlepsze (z plamami) są zawsze przecenione. I ja je kupuję, bo one są najlepsze, najtańsze, a przede wszystkim dojrzałe. Ale jak napisałaś, klient nasz pan.

  • http://pecherz.net/ piotrek

    Sprawdźcie śmietanę z KaMos-a (taka spółdzielnia z Kamiennej Góry), powinno być ok :)

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Sprawdzimy. Dzięki.

  • Matt

    Dopiero co wstałem, ale od razu poszedłem sprawdzić co mam w lodówce… Jak się okazało śmietana firmy Piątnica, i poleciała do kosza, dzisiaj pochodzę i spróbuje znaleźć coś normalnego. Jeszcze mam jedno pytanie, Czy sądzicie że jajka z oznaczeniami 0 oraz 1 są to naprawdę jajka ekologiczne/wolnowybiegowe czy to pic na wodę ?

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Wiesz co. Ja sobie ręki nie dam uciąć. Ale oni, żeby dostać oznaczenie 0 czy 1 to trzeba przejść kontrole itd. Więc zakładam (ufam i wierzę), że to są naprawdę takie jajka, jakie powinny być.

  • Piotr

    POdobnie jak ze śmietaną jest z masłem z piątnicy, kilka miesięcy temu zmienili opakowanie, na którym już nie jest napisany skład, jest tylko 82% tłuszczu ale jakiego już nie wiadomo, kiedyś było że to ze śmietanki pasteryzowanej, nagle nie wiedzieć czemu zniknęło, wniosek sam się nasuwa. Nie wspomnę o ryżu brązowym również z biedronki, który już od ponad roku nie jest tym który był jak go wprowadzano, i koncentracie pomidorowym w kartoniku również nie chce mi się pisać :). Wszystkie produkty w Biedronce stają się coraz gorsze jakościowo.

  • http://srebrnaagrafka.pl/sklep/cottage Dorota

    Też czytam etykiety, z przerażeniem nieraz…Śmietanę kupuje z Trzebowniska, teraz to przejęła Mlekowita. Ludzie narzekają, że nie mają czasu czytać, ale wystarczy sprawdzić skład pierwszy raz kupując jakiś produkt i jak jest ok to trzymać się tego konkretnego, mieć stałą listę po prostu, to naprawdę nie takie trudne, a ile zdrowia można zaoszczędzić.

  • Ola

    Mama potwierdza, że wyroby z Czarnkowa są pyszne, ale trudno dostępne. Ja się pytam – po co beta karoten w maśle? Ostatnio każde masło jest barwione. Po co? Mi się wydaje po to, że jakby barwnika nie było to by wyszło, że masło nie jest już białe (lekko żółte) a ma jakiś w ogóle inny kolor, bo jest syfiaste. Zauważyłam, że masło z beta karotenem inaczej rozpuszcza się na patelni niż dawne bez barwnika. Ja coraz częściej mam tak, że coś bym zjadła. Idę do sklepu i nie mam czego kupić. Wszystko tak syfiaste. Chyba na targ jakiś trzeba jeździć.

  • Paweł

    Osobiście śmietany nie używam od kilku lat, przedstawiłem się na jogurt naturalny.
    Wiec ciekawy jestem jaki skład powinien mieć taki jogurt. Słyszałem że cześć producentów stosuje bakterie kalowe do produkcji jogurtu choć nie wiem ile w tym prawdy.

    • Dagmara

      Z jogurtami naturalnymi jest ta sama historia, niestety.
      Nie podoba mi się tylko, że tak jedziecie po Biedronce (głównie), a nie po całym przemyśle spożywczym bez wymieniania nazw sklepów. Ja czytam składy zawsze i wszędzie i uważam, że część produktów z Biedronki jest boska i unikalna, część za to jak w każdym przeciętnym sklepie z syfem. Nic niezwykłego, ja często, żeby zebrać wartościowe produkty na cały tydzień, muszę pojeździć po kilku sklepach. Gratuluję sobie tylko, że jestem biologiem i mam wystarczająco dużo wiedzy, by odróżnić syf od prawdziwego jedzenia. A jak już znajdziecie tę prawdziwą śmietanę, to sami ubijcie masło – nic trudnego, mnóstwo frajdy i pewność 100%. :D

      • http://www.slowdaylong.pl Damian

        Dagmara. Nie jedziemy po Biedronce. Podaliśmy przykład z problemem zrobienia zakupów w małym mieście. Kiepską śmietanę, albo pseudo śmietanę znaleźliśmy też w Intermarche. W Biedronce nie znaleźliśmy jednak śmietany, która w składzie ma to co powinna mieć śmietana, czyli mleko i kultury bakterii. Stąd napisaliśmy, że w Biedronce nie można kupić śmietany sensu stricte śmietanowej. Oczywiście polskie prawo i prawo unijne dopuszcza, aby coś co się nazywa śmietaną miało w składzie różne wynalazki, które ma ta z Biedronki. Nie zmienia to faktu, że na rynku można kupić śmietanę o znacznie lepszym składzie niż tą z Biedronki… A w sumie to niepotrzebnie się tłumaczę, bo pewnie i tak wiesz o co mi chodzi. Pozdrawiam. D

        p.s. Co do Biedronki, nie mam nic przeciwko temu sklepowi. Co więcej, zgadzam się z Tobą, że wiele produktów mają bardzo dobrych. Np. mają świetne wina.

  • http://digitworld.pl Zares

    O dziwo śmietana z Tesco ma czysty skład ;O

    http://czytamyetykiety.pl/products/smietana-18-do-zupy-tesco/

    • Kamila

      Dlaczego o dziwo? Wiele sklepów ma dobrą śmietanę. To nie powinno być nic dziwnego. No, ale w niektórych przypadkach, jak widać, jest.

  • http://la-vie-selon-marie.blogspot.com/ Marie

    Kurcze, smietany nie kupuje i nie pamietam kiedy ostatnio uzywalam. Sklady czytam i zawsze i bylabym w ogromnym szoku czytajac w sklepie te wszystkie etykiety…

    Podobno w stanach Stanach serek wiejski ma okolo 20 skladnikow wypisanych na opakowaniu. Chyba dazymy w ta sama strone…

  • Irena

    Też czytam etykiety i czasami nie mam co jeść po takiej lekturze. Mam książkę „E213 – tabele dodatków i składników chemicznych, czyli co jesz i czym się smarujesz”, po lekturze jej i składu na etykietach produktów spożywczych włos jeży się na głowie, nawet w kapuście kiszonej jest konserwant, nie mówiąc, co dzieje się w wędlinach, tego po prostu nie da się jeść. Kiedy mówię w sklepie głośno o moich „odkryciach” patrzą ma mnie dziwnie. Dziękuję autorce za ten artykuł, może więcej osób zainteresuje się tym co je.

    • Kamila

      Dzięki za polecenie. Brzmi interesująco. Zwrócenie uwagi na to co jemy było moim celem!

  • ewa

    Polecam śmietanę z Bielucha

    • Morwa

      Wszelkie sztuczności w przetworach mlecznych wynikają z chęci obniżenia ceny i przedłużenia terminu przydatności do spożycia. Wybór produktów marki Bieluch jest godny polecenia: wszystko w nich naturalne, smaczne i krótkie terminy na zjedzenie.

  • Magda

    Witam, ja mieszkam jakieś 40 km od Chojny. Zaopatruję się u Pana rolnika, który ma swoje krowy, a więc: ser, mleko i śmietanę, czasami nawet masło. Niestety muszę do niego jechać jakieś 24km (w stronę Chojny). Zbieram wtedy większe zamówienie po rodzinie – dzwonię i jadę. Od Chojny to będzie jakieś 20km :-) Gdybyście planowali dłuższe odwiedziny – mogę podać namiary.
    Fajny blog. Pozdrawiam M. P.S. Pan rolnik ma również wiejskie kurki, więc i jajka oraz ziemniaki ;-)

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      A chętnie. Będziemy w Chojnie na Boże Narodzenie, więc chętnie się tam wybierzemy.

      • Magda

        Polecam szczególnie ser Pana rolnika – najlepszy jaki w życiu jadłam :-)

  • Magda

    W Biedronkach w Suwałkach można dostać śmietanę „Mleczna Dolina” (robioną przez mleczarnię Mlekpol w Grajewie) bez żadnych dodatków :)

    • Kamila

      No to wniosek taki, że trzeba zawsze czytać etykiety. W Chojnie Mleczna Dolina jest z innej mleczarni i ma dodatki. Czyli Biedronka Biedronce nierówna. To tak dla ułatwienia :)

    • Agnieszka

      Mam w posiadaniu śmietanę „Mleczna Dolina” (Grajewo) i.. zapis „Śmietana 12%, pasteryzowana, homogenizowana”. Składu niestety nie podano. Są tylko wartości odżywcze produktu.
      To jakiś koszmar..

      • Kamila

        Z tego co widzimy w komentarzach, Mleczna Dolina ma różne składy w różnych sklepach – produkują ją różne firmy, w zależności od części Polski. Podobno w Suwałkach jest dobra :)

        • Magda

          Agnieszko, ja kupuję tylko 18%, więc nie wiem, jaki skład ma ta 12%.

  • http://agakrok.blogspot.com/ Aga

    Też byłam w szoku jak niewinnie zerknęłam na skład. Zastanawiam się od jak dawno jadłam GMO, od kiedy? Normalnie czytam etykiety, ale śmietana ??? Podam dalej ten artykuł na FB. Dobra robota – pozdrawiam.

  • http://Facebook Sebastian

    Mączka chleba świętojańskiego – jest to naturalna roślina – na przekór nazwie – nie ma nic wspólnego z pieczywem. To wiecznie zielona roślina strąkowa, w owocach której możemy znaleźć dużo wartościowych składników. Dietetycy zachęcają, by suszony miąższ stosować jako zamiennik kakao, ponieważ ma podobny smak, a nie zawiera kofeiny.
    Guma guar-

    Guma guar pozyskiwana jest z nasion rośliny Cyamopsis tetragonoloba występującej na terenach zachodnich Indii i w niektórych rejonach USA. Guma guar to błonnik należący do frakcji polisacharydów rozpuszczalnych w wodzie.

    W tych śmietanach czasami są dodatki których możemy się wystraszyć, przynajmniej nazwą , ale jak się poczyta trochę to tragedii nie ma . Gorzej jak są nazwy typu stabilizatory , lub zagęstniki bo nie wiadomo tak naprawdę co to ma znaczyć.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      No jasne. Ale nie zmienia to faktu, że w śmietanie powinno być mleko i kultury bakterii. A cała reszta jest niepotrzebnym i nienaturalnym składnikiem śmietany. Nawet gdyby nie wiem jak były to naturalne produkty, to nie zmienia to faktu, że w śmietanie nie powinny się znajdować.

  • Ina

    A mnie dziwi to narzekanie, że tego nie ma, tego nie uświadczysz… Już od dawna sprawy mają się jak powyżej. Nie rozumiem skąd to zdziwienie i atmosfera w stylu „skandal”, lub „odkryłam Amerykę”. Owszem, bardzo mnie to martwi, ale wiem, że w sieciach marketów nie znajdę smaków z dzieciństwa. Społeczeństwo ubożeje, można więc mu wcisnąć wszystko. Natomiast to co mnie rozbraja, to takie narzekanie mieszczuchów na brak wsi we wsi. Skoro chcecie Państwo żyć zdrowo i ekologicznie, rzućcie ten Wrocław, przeprowadźcie się na wieś (najlepiej do lepianki), kupcie krówki, świnki, kurki, uprawiajcie rolę jak Wasi dziadkowie (koniecznie w 100% ekologicznie, najlepiej przy użyciu konika), róbcie sery, śmietanki, wędlinki jak bóg przykazał. I Ala będzie miała pod dostatkiem „kleiku ryżowego bez dodatku cukru i syntetycznych owoców”. Chyba, że zbyt wielkim wyrzeczeniem jest porzucić wygodne życie w mieście. Bo fajnie jest jak ktoś się przy tym narobi, a my dostajemy tylko końcowy produkt. Gorzej, kiedy trzeba samemu o to zadbać. Dziwicie się Państwo, że „w Chojnie krowy nie uświadczysz”… Nic nie stoi na przeszkodzie, zawsze możecie taką mieć. Ale przecież, nie chcielibyście sami wywozić np. gnoju po takiej krówce, karmić, doić… bo po co babrać ręce? Szkoda, że nikt nie pomyśli o tym, że takiemu rolnikowi, wcale się to w dzisiejszych czasach nie opłaca, i może też chciałby pożyć wygodnie jak Wy. Naprawdę, jeszcze nic straconego, zawsze możecie sami spróbować produkować same ekologiczne produkty. Nic innego nie da Wam takiej pewności, że Ala będzie jadła zdrowo i naturalnie. Pozdrawiam.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Ino, chyba nie zrozumiałaś przekazu naszego wpisu. Paradoksalnie chodzi nam o to, że w mieście łatwiej o eko i zdrowe produkty, niż na wsi. I nad tym ubolewamy, że w mieście nie ma problemu z kupieniem dobrego mięsa, mleka, warzyw i owoców. A w małym miasteczku, czy na wsi tego nie uświadczysz. Proponujemy czytać ‚ze zrozumieniem’ :) A my i nasza Ala jemy zdrowo, bo mieszkając we Wrocławiu mamy dostęp do dobrych produktów od sprawdzonych dostawców. A jeżdżąc na wieś, czy do Chojny jesteśmy skazani na faszerowanie się zmodyfikowanym i sztucznym jedzeniem z wieloma „E” w składzie. Ot co! :)

  • Karol

    Bardzo prosiłbym o podanie informacji na temat miejsca przebywania tego pana z mlekiem oraz miejsca gdzie można kupić produkty „z kozy” :)

  • Katarzyna

    Jako pracownik mleczarni mogę z czystym sumieniem stwierdzić co produkujemy i z czystym sumieniem to jeść, ale jeśli chodzi o mieszanki nabiałowe z dodatkiem stabilizatorów i innych tłuszczy pochodzenia roślinnego winę za to ponosi KLIENT. A dlaczego bo to klient chce produktu taniego (przede wszystkim) a nie ma rzeczy niemożliwych chcesz coś dobrze zjeść musisz za to zapłacić, dlatego producenci chcąc zadowolić klientów cenowo sypią co mogą aby obniżyć koszty produkcji. A klient i tak pójdzie do Biedronki która wyzyskuje producentów i niedługo to będziecie w Biedronce kupować mało z Finlandii, jogurt z Czech, a śmietanę z Niemiec bo Polskiego producenta już nie będzie.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Klient ponosi winę, że mleczarnie / producenci dodają mieszanki nabiałowe do swoich produktów? Dobre. Śmieszne jest to co piszesz, bo śmietana z Biedronki z ‚doskonałym składem’ jest o 10 groszy tańsza, niż ta z ‚normalnym’ składem np. w Lidlu. Jakoś zbytniej oszczędności nie widzę.

  • Tomasz

    Świetnie, że ktoś pisze i zauważa takie rzeczy. jedzenie jakie obecnie dostępne w sklepach nie ma nic wspólnego z jedzeniem, to są produkty przemysłu spożywczego wciskane nam jako żywność. Polecam stronę http://www.produktytradycyjne-dobrepraktyki.pl/, którą stworzyliśmy, co prawda dla producentów, ale konsument też może się sporo dowiedzieć.
    Ktoś wyżej pisał o cenach żywności ekologicznej – ceny te absolutnie nie są wynikiem drogiej produkcji (to podwyższa ewentualnie o ok. 20% i raczej są to koszty pracy, czasami jest też tak, że koszty produkcji mogą być niższe, zależy co się uprawia lub hoduje), a kosztów dystrybucji, która praktycznie nie istnieje.
    Jeszcze jedna uwaga a propos tego, że społeczeństwo ubożeje. Nie do końca się z tym zgadzam. Na pewno są grupy ludzi, którym jest bardzo ciężko i liczą każdy grosz. Jest jednak duża grupa społeczeństwa, która spokojnie mogłaby kupować lepsze produkty, ale tego nie robi, inwestuje w domy, kostkę brukową, gadżety itp., czyli rzeczy tak naprawdę niepotrzebne. Nie kupują lepszych produktów, bo świadomość jest tak dramatycznie i niewyobrażalnie niska. Niestety ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co jest w przemysłowym jedzeniu. Nie mają także dostępu do lepszego, a nie mają dostępu, bo sprzedawcy uważają, że droższe się nie sprzeda, więc towaru takiego nie ma. Nie ma towaru, to nie kupują i nawet nie wiedzą, że takie coś może być, bo i skąd mogą wiedzieć. Dodam tylko, że przez całe życie mieszkałem w dużym mieście, a kilka lat temu przenieśliśmy się na wieś – 120km od Warszawy i naprawdę z jedzeniem jest dramat.
    Dla zainteresowanych polecam jeszcze inicjatywę RWS – Rolnictwo Wspierane przez Społeczność http://www.rws.waw.pl, jako alternatywny sposób dystrybucji żywności. Można poszukać rolnika (nie musi być eko, może być uprawa naturalna) i założyć właśnie taki RWS.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Tomek. Dzięki za komentarz. Ostatnio Jarek Kaczyński też pieprzył, że nam społeczeństwo ubożeje, a dane pokazują coś zupełnie innego. Paradoksalnie GMO też było argumentowane koniecznością walki z głodem. A Afryka jak głodowała, tak głoduje. A GMO jemy praktycznie wszyscy. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Ale nie naszą w portfelach, ale na kontach producentów. A wytłumaczyć się przecież jakoś trzeba, że się gówna (za przeproszeniem) do jedzenia dodaje.

  • Ela

    Jesli chcecie sprobowac pysznej naturalnej smietany to polecam Wam ta firme http://www.klimeko.pl

    Niebo w gebie i zero sztucznosci

  • Pingback: Skandal! Rodzice w czasie świąt podtruwają dzieci! | Slow Day Long

  • Piotr

    Na mnie firma z Warlubia zrobiła wrażenie. Pojechali po całości! Wstyd Warlubie, wstyd!

  • Piotr

    Polecam, szczególnie ludziom z Łódzkiego, produkty z OSM Łask – firma stawia na jakość, a nie ilość i to czuć w ich produktach:
    http://www.osmlask.pl/pl/oferta/smietana

    Za to uważajcie na OSM Grodzisk Mazowiecki i jej śmietanę w słoiczku „z wiejskiego dworku” (w tym dworku chemię sypali w kuchni do potraw):
    https://www.frisco.pl/pid,13858/n,z-wiejskiego-dworku-smietana-18/stn,product

  • drapieżnik

    Jeśli to nie sekret to bardzo chętnie poznałbym to miejsce gdzie można kupić mleko „od chłopa”. Za informację mogę nawet zapłacić;)

  • m.

    Piotr – a skad te rewelacje?

    Bo takie bez podstawne pisanie to pachnie konkurencja ;)

  • http://drugibrzeg.pl Paweł

    W Lidlu znalazłem śmietanę Pilos i na pierwszym miejscu w składzie napisane jest „śmietana”. Czyli wszystko się zgadza, tak?

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Śmietana z Lidla jest akurat całkiem OK. A co ma dalej w składzie?

  • http://mrkriss.net/ mrkriss

    Moje dzieci (8 i 10 lat) umieją już wybrać ser żółty bez konserwantów, itp. Musimy być wybredni inaczej tylko choroby typu rak będą się rozpleniać, a tego dla naszych dzieci nie chcemy.

  • http://www.oko.pl Klaudia

    Mam rodzinę w Chojnie i nie jest to jakaś super wiocha. Mała mieścinka. Pojechałabym kawałek dalej na wioski-ale prawdziwe wioski i znalazłabyś wszystko, czego poszukiwałaś.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      A gdzie dokładnie? Do Nawodnej, Mętna, Jelenina czy Narostu? Przecież tam już nie ma gospodarstw, nikt nic nie hoduje.

  • Ewa Lewandowska

    Dobry wpis. A ja trochę z przymrużeniem oka, na inny temat – masakra! ;) http://www.youtube.com/watch?v=gUQ0EfAfByU

  • http://i-love-polka-dots.blogspot.com I love polka dots

    Dzięki za uświadamianie.

  • Zuza

    Na obronę śmietany Zott dodam, że prawdopodobnie jest ona prawdziwa, gdyż zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie znakowania środków spożywczych nie podanie składu jest dopuszczalne w przypadku jednoskładnikowych produktów, gdy ich nazwa jest taka sama jak nazwa składnika lub umożliwia dokładną identyfikację charakteru składnika. Jeżeli zatem w śmietanie jest tylko śmietana (śmietanka) to skład na etykiecie nie musi być wyszczególniony. Choć oczywiście dobrze to wygląda jeśli jest. Zatem jeśli na opakowaniu od śmietany składu nie ma to powinniśmy uznać, że nie ma dodatków. A jako, że żadna ustawa nie określa co można, a czego nie można dodać do śmietany producentom za bardzo nie można zarzucić, że ich produkt śmietaną nie jest. Pozostaje jedynie czytanie etykiet i uświadamiane społeczeństwa, choć w czasach gdy wszystko jest przetworzone takie sensacje są na porządku dziennym i nikogo już nie dziwią.

  • http://www.klauna.znamy.pl Szymon

    Przepraszam jaja z dwoma żółtkami!!!! WTF? To na pewno nie są od szczęśliwej kurki

    • Kamila

      No właśnie po tym wpisie dostaliśmy trochę sygnałów, że może być tak jak mówisz. Nasze przekonanie, że są „od szczęśliwej” wzięło się stąd, że kury naszej osobistej babci takie właśnie jajka bardzo często niosły, a babcia karmiła je naprawdę dobrze… Póki co, na wszelki wypadek, przestaliśmy takie kupować. Dzięki za komentarz!

  • Ewelina

    W sprawie śmietany: dziwne, zawsze czytam etykiety i bez trudu znajduje w każdym markecie (zazwyczaj w Carrefour czy Auchan) śmietany bez dodatków – trzeba tylko szukać wśród, które nie mają „do zupy” w nazwie. Tam dorzucają skrobię (a często i inne składniki), żeby się nie zważyła przy łączeniu z gorącą zupą.

  • http://www.chojna24.pl Paweł Sławiński

    No niestety handel produktami prosto „od rolnika” w Chojnie upadł, podobnie jak większość małych biznesów. Miasto bardzo długo stało w miejscu, dlatego jak otworzyli markety to ludzie „oszaleli z zachwytu”, świadczy o tym np. parking pod Biedronką w każdy dzień tygodnia.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Wiem o co chodzi. Ten parking zadziwia mnie każdym razem jak jestem w Chojnie. Przy okazji. Chyba ostatnio go powiększyli? I to dosyć znacznie!

  • Sandra

    Ja też jadąc raz do Myszyńca (niewielkiej miejscowości na Kurpiach) myślałam że dostanę lepsze produkty mleczne niż w Trójmieście. Niestety nie dość że trudno tam o dobry twaróg, to jeszcze w Carrefour express nie było żadnego jogurtu naturalnego :O
    Chociaż muszę powiedzieć że można tam dostać lepszy chleb… biały lub razowy (z piekarni spółdzielczej) :)

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Pytanie, co ma w składzie. To że jest ze spółdzielni jeszcze o niczym nie świadczy. Pytałeś?

      • Sandra

        Pytałam.
        Mąka, woda, zakwas i sól. Nie znam jeszcze proporcji, ale czekam na przepis ;) Pozdrawiam.

  • Adam

    Dziś w TESCO w dziale ze „zdrową żywnością” wafle czekoladowe bez cukru firmy Wawel a w składzie na drugim miejscu miażdżyca i nowotwór (czyli utwardzony tłuszcz roślinny)!

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      W ogóle to mnie strasznie bawi nazwa działu „Zdrowa żywność”. Oznaczałoby to, że cała pozostała, które jest w sklepie jest niezdrowa? Jakiś absurd!

  • http://www.oko.pl Klaudia

    Góralice chociażby

  • Robert

    Moim skromny zdaniem jeżeli na etykiecie jest napisane „składniki dodatkowe” to oznacza że są one dodatkowe jak sama nazwa mowi, w domyśle oprócz oczywistej śmietany. Tam gdzie jest ona podana na etykiecie widnieje napis „skład” a nie „składniki dodatkowe” co wg mnie stanowi dużą różnice:) oczywiście że te dodatki to nie jest super sprawa ale jak sie domyślam bez nich pewnie niektóre śmietany mogły by być użyte max przez 2-3 dni…

  • Oskar

    Drodzy Państwo,
    uważajcie na jajka, w nich też sama chemia!
    http://bi.gazeta.pl/im/b0/04/ea/z15336624Q,Sklad_chemiczny_jajka.jpg

  • Dorota

    Gdzie we Wrocławiu można kupić swojskie wyroby?? Proszę o maila!

  • Kasia

    Oj przesadzasz. Przecież chemia jest wszędzie. Mleko prosto od krowy też jest mieszaniną związków chemicznych. Zamiast „mleko” równie dobrze można by napisać : kazeina , alfa-lakto-albumina , β-lakto-globulina , laktoza , cholesterol, fosfolipidy, karoteny itd. Nie dajmy się zwariować. Co z tego że dodają różne polepszacze , większość z nich jest zupełnie nie groźna dla zdrowia , tak to by je musieli wycofać , a normy są wyśrubowane. A co do konserwantów – wole żeby były bo inaczej produkty zepsułyby się po dwóch dniach ( nie mówie tu o mleku akurat które poddawane jest procesowi pasteryzacji – notabene zabija większość wartościowych rzeczy w nim )

  • Ula

    Ameryki to nikt tu nie odkrył. Takie śmietany są w każdym sklepie spożywczym i to już od dobrych dwóch lat. Wystarczy czytać skład jak się kupuje. Są jeszcze dobre produkty np. z mleczarni z koła albo z olecka ale zapewne nie są wszędzie dostępne.

  • Pingback: Jakie ciastka są bezpieczne dla dziecka? A nawet dla kota! | Slow Day Long

  • Karolina

    A ja to cieszę się, że SM Bieluch jest coraz bardziej widoczny i można kupić ich produkty. Dla mnie rewelacja. Sery, masło, śmietany, kefiry i jogurty. Wspaniałe.

  • Olga

    Czy możecie podzielić się sekretem gdzie można znaleźć Pana od tego mleka w bańkach? :-)

  • Joanna

    Pobiegłam sprawdzić jaki skład ma zakupiona przeze mnie w dniu dzisiejszym śmietana z OSM Krasnystaw. Okazało się, że na opakowaniu jest napisane jedynie „śmietana homogenizowana”, „zawiera aktywną mikroflorę”. Co to według Was oznacza?

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Wiesz co, nie mam zielonego pojęcia :) Ale z tego co wiem, śmietana powinna się składać jedynie ze śmietanki i żywych kultur bakterii. Więc to pewnie ta kultura. Więc chyba dobrze?

  • Monika2

    Ostatnio kupiłam przypadkowo inną śmietanę niż tą co zwykle kupuję (z Czarnkowa) i nie zauważyłam, ale makaron mi coś nie smakował. Dzisiaj już kupiłam tą co zwykle i normalny smak sosu śmietanowego. Co zrobiłam? Wyjęłam z pojemnika na plastiki kubek po tamtej śmietanie i ręce mi opadły do ziemi.
    Dzisiaj posiałam na balkonie swój szpinak, rzodkiewkę i szczypiorek, sadzonki ziół kupiłam na Bazarze Smakoszy w Mieszczańskim. Ostatnio zdarzyło mi się kupić bazylię w biedronce z robakami.

    • http://www.slowdaylong.pl Damian

      Klasyk ;/

  • http://www.plachaart.blogspot..com Aga

    W sklepach trzeba głęboko analizować skład produktów to fakt. Ale musze też napisać, że dziś polska wieś to nie to samo co jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś typowy rolnik sypie tony nawozu pod swoje uprawy i nie mówię tu o rolnikach, którzy uprawiają setki hektarów, a o takich którzy hektarów mają pniżej 10 nawet. Zaufanie to mogę mieć do osoby która uprawia ogródek z zamiłowania a z nadwyżką idzie na rynek…A czarnkowską mleczarnię mam pod nosem i masło też mają genialne ;)

  • Pietro

    Cała wina po stronie konsumenta i standardów w marketach.
    Dlaczego? A to dlatego, że wyprodukowanie śmietany np. 30%, opakowanie jej i dostarczenie plus marża dla marketu plus 1-2x w roku bonus zakupowy dla marketu w celach promocji (a myślicie, że dlaczego w ten weekend w Kauflandzie był schab za 10.99? :) ) i sprzedaż 200ml poniżej 2.5zł jest NIEMOŻLIWA.
    Dodatkowo wymagania marketów często są takie, że masz wyprodukować zamówienie 20t i dostarczyć jeszcze z 2 tygodniowym terminem ważności.
    Ja planowałem produkcje przy paluszkach krabowych i to wygląda tak, że realizacja całego TIRa (20t) trwa około 11h-12h. Od tego momentu doliczamy dowóz do centrum logistycznego (12-24h na terytorium Polski) i od momentu odebrania musi być co najmniej 14 dni daty ważności. W przypadku chłodzonych paluszków krabowych to mamy 60dni albo 1-2 lata na mrożone. Już nie wspomnę, że wymagania dyrektyw unijnych oraz HACCP, IFS, BRC i ISO 22000 mówią jednogłośnie, że laboratorium zakładu MUSI przechowywać próbki żywności z każdego etapu produkcji na co najmniej cały okres przydatności i potem udokumentować wyniki mikrobilogii w archiwum. Dlaczego? A po to, aby udowodnić że nie zrobiło się nic złego jak ktoś się zatruje.

    A teraz wina konsumenta. „Najlepiej jakby to było za darmo” – więcej nie muszę chyba dodawać ;)
    Zwłaszcza, że największą siłą zakupową w Polsce są i tak ludzie co mają gdzieś co jedzą.

    • Pietro

      A tak jeszcze sobie sam odpowiem.
      Na prosty rozum można powiedzieć, że nie ma przetwarzanych produktów czy wyrobów co są i tanie i prawdziwe.
      Kabanos zawsze będzie się zaczynał od 40zł/kg, Jajka od 80gr za sztukę, śmietana od 3zł, chleb od też 3zł, czekolada od 4zł. Wszystko inne to masy przemiałowe, fosforany, siarczany, emulgatory, karageny (mięso mielone + karageny = piękna szynka za 12zł/kg), izolaty i wiele wiele innych ;D

  • Pietro

    O i karageny i chemia pojawiają się w restauracjach polecam oglądnąć
    http://www.youtube.com/watch?v=ZhgOEsAd1xY

    Tak zwany meat glue ;)

    • Kamila

      Piotrek, wrzuć to pod wpis o mięsie! Tu zginie :)

  • Pingback: Pomyśl, zanim kupisz. Pomyśl, zanim zjesz. Pomyśl, zanim… | Slow Day Long

  • Pingback: Wieś kontra miasto! 10 powodów, aby mieszkać w… | Slow Day Long

  • Ewa

    Przy następnej wizycie w Chojnie zapraszam do Gryfina, do mojego sklepiku (nie chcę reklamować na „ogóle”) :)) Staram się mieć prawdziwy twaróg, normalną śmietanę, rewelacyjną maślankę (jakby prosto z kierzynki) – wtorek, piątek, kaszki dla dzieci bez żadnych dodatków i polepszaczy. I parę innych fajnych rzeczy ;)))

  • Pingback: 13 wpisów, które w 2013 roku czytaliście najchętniej | Slow Day Long