Pin It

Jako mieszczuch z urodzenia, bardzo długo żyłam w przekonaniu, że to co wiejskie jest zdrowe, i że prowincjonalne ryneczki obfitują we wszystko co świeże, niepryskane i naturalne. Jakże się myliłam!

Wracamy właśnie z długiego weekendu w Chojnie, niewielkiej miejscowości w województwie zachodniopomorskim, z której pochodzi Damian. Okolice Chojny to piękne lasy, czyste jeziora i świeże powietrze. Marzenie. Mogłoby się wydawać, że „w tak pięknych okolicznościach przyrody (…) i niepowtarzalnej”, nie będzie problemu z nabyciem produktów spożywczych od lokalnych producentów i rolników. Może nawet eko.

Niestety, kolejne już nieudane zakupy spożywcze pokazały nam, jak bardzo jest to nierealne. Pamiętacie, jak w chojeńskich sklepach bezskutecznie szukałam dla Ali zwykłego kleiku ryżowego bez dodatku cukru i syntetycznych owoców? Pisałam o tym TUTAJ. Niestety, jedzenie dla dzieci, to tylko część problemu. Z tym dla dorosłych jest tak samo źle, a może nawet gorzej.

Kto lubi „wiejskie jajka”? Takie wielkie, z dwoma żółtkami w środku, od szczęśliwej kurki – jak na powyższym zdjęciu? Wszyscy? No właśnie, my też. Szukamy takich na chojeńskim ryneczku. Bezskutecznie. Damiana mama załatwia jakieś od znajomej znajomej, co to jako jedna z nielicznych w Chojnie posiada jeszcze kury. We Wrocławiu kupujemy je bez większych problemów, w Tęczy na przykład.

A mleko „prosto od krowy”, lubicie? No pewnie! Niestety, w Chojnie krowy nie uświadczysz. Na szczęście mieszkamy we Wrocławiu i wiemy, gdzie co drugi dzień stoi pan z mlekiem w wielkich bańkach i sprzedaje je po 2,5 zł za litr. Raz na tydzień ma też sery i masło. Wszystko świeże i pachnące. W Chojnie można kupić seropodobny twór w paczce, na dodatek kosztujący tyle, ile w dużych miastach kosztuje ser prawdziwy.

O kozim mleku, czy serach, już w ogóle można zapomnieć. Za to we Wrocławiu znamy 2 miejsca, gdzie hodują naturalnie karmione kozy i gdzie cały rok można kupić różne rodzaje serów, i mleko oczywiście.

Warzywa i owoce? Tu jest ciut lepiej. Ale tylko dla wtajemniczonych. Sąsiedzi hodują coś niecoś w swoich ogródkach i wymieniają się tym później. Ten ma jabłka, tamten brzoskwinie, inny ziemniaki czy ogórki. Jakoś się udaje barterem wszystko co potrzebne zdobyć. No chyba, że jesteś nie stąd, przejazdem. Wtedy naiwnie wpadasz na ryneczek i kupujesz to, co akurat mieli w promocji w szczecińskim Makro. Oczywiście odpowiednio drożej, bo przecież „wiejskie” i „prosto od rolnika”.

Jeszcze jakiś czas temu, mama Damiana dziwiła się, że przyjeżdżając z Wrocławia do Chojny, przywozimy zakupy: chleb, mięso, wędliny, sery. Na zapas. Po jakimś czasie przestała się dziwić, a zaczęła wręcz składać zamówienia. Tak samo jest, kiedy siostra Damiana przyjeżdża ze Szczecina.  W Chojnie nie ma szans na kupienie czegoś świeżego, zdrowego, dobrej jakości. Lokalny handel prawie nie istnieje. Zostaje nam Biedronka, Intermarche i Netto. A tam na półkach dominuje tanie byle co.

Da przykładu. Próbowaliśmy w sobotę kupić zwykłą śmietanę. Podejście pierwsze – Biedronka. Czy zdajecie sobie sprawę, że w Biedronce nie można kupić śmietany? Czytam skład ich marki własnej, a tam cuda na kiju. Skrobia modyfikowana kukurydziana, mączka chleba świętojańskiego, pektyny, guma guar? A śmietana nie powinna się składać wyłącznie z pasteryzowanej śmietanki ukwaszonej kulturami bakterii mleczarskich? Obok stoi śmietana marki Piątnica – podobnie. Szukamy dalej.

Śmietana z Biedronki (2)

Śmietany z Intermarche (2)

Na półce w Intermarche popularna śmietana Dr Oetker – taki sam skład jak w Biedronce. Dalej mamy Kesem – tu dodali jeszcze żelatyny wieprzowej. Czy to jeszcze jest śmietana? Chyba już nie. Inna wiodąca marka – Zott, poszła jeszcze dalej – w ogóle składu nie podaje. Nie ma takiego obowiązku, owszem. Ale co to oznacza? Lepiej nie wiedzieć? Za to wiemy jak nazywa się prezes Zotta, pan Roman Kaszczuk, który osobiście gwarantuje jakość. Serdecznie go pozdrawiamy!

Śmietany z Intermarche (6)

Śmietany z Intermarche (3)

Śmietany z Intermarche (4)

Postanowiliśmy spróbować jeszcze w Netto. I tu zaskoczenie – udało się, chociaż jak widzicie dopiero za trzecim razem. Znaleźliśmy śmietanę Miletto, ze spółdzielni mleczarskiej w Czarnkowie, która ma odpowiedni skład. Uff… Faktem jest jednak, że jak zacznie się czytać etykiety, to czasem trzeba się nieźle nachodzić po mieście, żeby kupić coś sensownego.

Śmietany z Netto (2)

Ciekawostka! Szukając śmietany trafiliśmy na kilka wynalazków, na które lepiej uważać. To różnego rodzaju „mixy” i „emulsje”, zapakowane niemalże identycznie jak śmietany. Na szczęście,  na opakowaniach nie widnieje słowo „śmietana”, bo to już by była bezczelność! Ale przyznajcie się, kto tak naprawdę czyta etykiety? Stoi obok śmietany i wygląda jak śmietana, więc pewnie jest to śmietana. Przy szybkich zakupach nietrudno się pomylić. A skład przerażający. Najbardziej pojechała firma Danone. Masakra! Sami zobaczcie.

 

 P.S. Jeśli Ci się podoba jak i o czym piszemy, polub nas na FACEBOOKU Dzięki!

 

Śmietany z Netto (4)

Śmietany z Netto (1)

Śmietany z Intermarche (5)

Śmietany z Intermarche (1)